Koinonia Jan Chrzciciel

Pozdrowienia z Sycylii

To, co widać wokół mnie, to las korkowy.

Zdjęcie pochodzi z 18 października, kiedy po przylocie do Trapani, miałem dzień postoju w miejscowości Calatafimi. W ramach relaksu wyruszyliśmy z jednym z braci z lokalnej Koinonii na małą przejażdżkę krajoznawczą. Tak właśnie znalazłem się w korkowym lesie, zwanym Angimbe.

Wrażenie jest niesamowite, bo cisza w tym miejscu jest jakby ciszą innego poziomu. Owszem, słychać zwierzostan, ale poza tym – zero pogłosu, czy innych dźwięków. Taki efekt wywołuje kora dębów korkowych, których, jak widać, rośnie tam dostatek.

Od tamtego dnia zdążyłem już przemieścić się do San Cataldo, do naszej Oazy. Temperatury wciąż letnie.

Dzisiaj Etna pluje nam popiołem do domów. Wszędzie mnóstwo czarnego pyłu. A! Szkoda, że nie zrobiliśmy zdjęcia. Wierzcie na słowo. Z tą Etną, to kupa różnych problemów wynika, bo może się okazać, że w najbliższych dniach będą kłopoty komunikacyjne, np. na lotnisku w Catanii. Spodziewamy się Alvaro i nie wiadomo, czy doleci. Zresztą i mój wylot (6 listopada) mógłby być lekko niepewny, gdyby się Etna nie uspokoiła w najbliższym czasie.

No, to przynajmniej wiadomo, że żyję, prawda? W domu instalacja pieca, a ja tu mam cieplutko, że aż miło…

To mówiłem ja, Robert, ten, co wyjechał, ale wkrótce wróci.