Koinonia Jan Chrzciciel

Piec już jest! Do centralnego ogrzewania!

Co tu dużo mówić: po prostu to już! Z dawna oczekiwany piec przyjechał wczoraj.

Iwona: wczorajszy dzień pełen emocji i wzruszeń. Piec doszedł, .. Wstawienie go do kotłowni zajęło cztery godziny i nie był to zły czas, zważywszy na wyjazd do Rafalskich w międzyczasie po widłaka (to firma sprzedająca wszystko, od której wypożyczyliśmy wózek widłowy dla przeniesienia pieca na miejsce – przyp. red.).
Wieczorem oczywiście festa z pompą. Wszystkim wykończeni byliśmy emocjonalnie przede wszystkim, bo niebezpieczne to wszystko, jak zwykle zresztą, było.


Oddajmy głos Chiarze, która tak wspomina owo przełomowe wydarzenie:

Po wielu wysiłkach Jacka, starającego się jak najlepiej wytłumaczyć kierowcy drogę do nas, na nasz teren wjechała ciężarówka z załadowanym na pace nowiusieńkim kotłem. I tu zaczęły się prawdziwe trudności: jak go z tej paki zdjąć, a następnie umieścić w kotłowni. Prace były żmudne i trwały długo. Oprócz Jacka i Mateusza uczestniczyli też w nich dzielnie Wojtek Błaszczyk i Tomek Iwański, nasi bracia za wspólnoty, mieszkający nieopodal, a także nas sąsiad, Arek. I dzięki ich wysiłkom (a także modlitwie sióstr, które z niepokojem przyglądały się przemieszczaniu tego ważącego tonę potwora) zakończyliśmy ten dzień ogromnym sukcesem, dziękując Panu za Jego wierność i hojność wobec nas.


A Wam jak się podoba nasz piec? Teraz będzie ciepło wszędzie, bo dotąd, mimo wysiłków, klauzury siostrzanej prawie nie można było ogrzać. Innych pomieszczeń, jak pralnia, prasowalnia i biura, nie ogrzewało się programowo, bo tam kaloryfery działały na gaz z butli, więc… sami rozumiecie.

No nic – to wszystko już przeszłość! Zapraszamy do ciepłego Radzica!

%d bloggers like this: